Kiedy dzisiaj pojawia się informacja o awansie tenisistów stołowych ze Szczawy do III ligi, łatwo potraktować ją jak kolejną sportową wiadomość: był sezon, były mecze, były baraże i jest wyższa liga. Tyle że w tym przypadku takie przedstawienie sprawy byłoby zdecydowanie zbyt proste. Wystarczy cofnąć się o kilkanaście lat, otworzyć stare wyniki ligowe i archiwalne numery lokalnych gazet, żeby zobaczyć, że tenis stołowy w Szczawie ma własną, długą historię. Już w 2013 roku Konrad Talar był opisywany jako zawodnik KS „Talar-Team” Szczawa występującego w III lidze małopolskiej. W tym samym okresie klub posiadał kilka zespołów, a w pierwszej drużynie występowali m.in. Konrad Talar, Andrzej Nieć, Artur Opyd i Janusz Kasperkiewicz. Drugi zespół grał w V lidze, a był jeszcze trzeci skład z kolejną grupą zawodników. To nie była więc historia kilku osób spotykających się od czasu do czasu przy stole, ale normalnie funkcjonującego klubu z zapleczem i kilkoma drużynami.
Co ciekawe, Szczawa miała również swoją kartę w rozgrywkach kobiecych. W archiwalnych tabelach pojawia się Gorczańska Krynica Szczawa, a później KS Talar Team Szczawa rywalizujący w II lidze kobiet. W składach można znaleźć m.in. Agnieszkę Olesiak, Annę Chrobak, Patrycję Mikołajczyk, Karolinę Grzyb, Anetę Osikę, Dominikę Wenc czy Karolinę Dutkę. Dzisiaj o tym fragmencie historii pamięta zapewne mniej osób, a przecież II liga kobiet pokazuje, że tenis stołowy w Szczawie od dawna wykraczał poza czysto lokalne granie. Jeszcze ciekawiej robi się wtedy, gdy porówna się stare składy z późniejszymi sezonami. Nazwiska takie jak Andrzej Nieć, Mariusz Kurnyta czy Artur Opyd wracają w materiałach po wielu latach. To pokazuje ciągłość, której nie widać, gdy patrzymy wyłącznie na jedną aktualną tabelę.
Ważnym momentem był rok 2021. KS Talar Team Szczawa grał wtedy w V lidze nowosądeckiej, zakończył rozgrywki na drugim miejscu i poprzez baraż wywalczył awans do IV ligi. Od tego momentu rozpoczął się kolejny etap. Były następne sezony, zmiany składów, lepsze i słabsze mecze, ale klub utrzymał się na poziomie ligowym i dalej rozwijał swoje zespoły. W sezonie 2025/2026 Polski Związek Tenisa Stołowego wykazywał przy KS Szczawa 28 licencji zawodniczych – 21 seniorskich i 7 młodzieżowych. Klub zgłosił do rozgrywek trzy drużyny: pierwszą do IV ligi, a drugą i trzecią do V ligi. To właściwie powrót do modelu, który Szczawa miała już ponad dekadę wcześniej.
Domowym miejscem klubu pozostaje sala przy Szkole Podstawowej nr 1 w Szczawie. To tam odbywają się treningi i mecze. Klub funkcjonuje również dzięki lokalnemu zapleczu i sponsorom, wśród których pojawiają się m.in. Centrum Ubezpieczeń Talar, FPHU Talar, Spark Install, Stolarex czy Zibud. Bez wielkiej hali i rozbudowanej infrastruktury udało się stworzyć środowisko, które przez lata przetrwało zmiany lig, składów i kolejnych pokoleń zawodników. I właśnie z takim bagażem KS Szczawa wchodził w sezon 2025/2026. Sezon, który zakończył się walką o poziom, na którym nazwa Szczawy pojawiała się już kilkanaście lat wcześniej.

Sezon 2025/2026 i droga do III ligi
Pierwsza drużyna KS Talar Spark Stolarex Superpolisa Szczawa zakończyła pierwszą fazę sezonu IV ligi na trzecim miejscu. Po dziewięciu spotkaniach miała na koncie sześć zwycięstw, jeden remis i dwie porażki, a bilans pojedynków wynosił 71:55. Przed Szczawą znalazły się UKS Płomień Limanowa II i UKS Jordan Zakliczyn, ale trzecia pozycja dawała możliwość dalszej walki o awans. Jedną z kluczowych postaci zespołu był Tomasz Konieczny, który po pierwszej części sezonu miał 34 punkty i skuteczność na poziomie około 91 procent, co dawało mu pierwsze miejsce w indywidualnym rankingu. W czołówce znajdował się również Andrzej Dźwig, a punkty dokładali pozostali zawodnicy pierwszego zespołu, m.in. Tomasz Nędza-Kubiniec.
W tym samym czasie grały jeszcze dwie drużyny ze Szczawy. Drugi zespół rywalizował w V lidze i po pierwszej części rozgrywek znalazł się w grupie mistrzowskiej. W jego składzie ponownie pojawiali się zawodnicy dobrze znani z wcześniejszych lat, m.in. Andrzej Nieć i Mariusz Kurnyta. Trzeci zespół zbierał doświadczenie jako beniaminek. To ważne tło, bo historia sezonu 2025/2026 nie sprowadza się do czterech zawodników pierwszej drużyny. Za wynikiem pierwszego zespołu stoi większy klub, który równolegle prowadzi kilka drużyn i ma zawodników na różnych etapach sportowej drogi.
Najważniejszym momentem sezonu okazał się finałowy dwumecz barażowy z KS Bronowianką Kraków III. Pierwsze spotkanie rozegrano w Szczawie i gospodarze wygrali aż 10:4. W klubowych materiałach szczególnie wyróżniono Tomasza Koniecznego i Adriana Piegzę, którzy zdobyli po trzy punkty. Przed rewanżem była więc konkretna przewaga, ale w Krakowie wydarzyło się dokładnie to samo, tylko w drugą stronę. Bronowianka wygrała 10:4. Po dwóch meczach bilans pojedynków wynosił 14:14. Pierwszy mecz 10:4 dla Szczawy, drugi 10:4 dla Bronowianki. Trudno o bardziej wyrównany finał baraży. Ostateczne rozstrzygnięcie wymagało zastosowania kolejnych kryteriów regulaminowych, a po tym dwumeczu KS Szczawa znalazł się po stronie zespołu uzyskującego promocję do III ligi.
I dlatego słowo „awans” nie opowiada tutaj wszystkiego. Bardziej pasuje „powrót”. Nazwa Szczawy pojawiała się przy III lidze już kilkanaście lat temu. Później klub grał niżej, wrócił do IV ligi po barażu w 2021 roku, rozwijał kolejne drużyny i w sezonie 2025/2026 ponownie doszedł do poziomu III ligi. Teraz zaczyna się trudniejsza część tej historii, bo wywalczyć awans to jedno, a zbudować zespół gotowy do gry na wyższym poziomie to drugie. Właśnie dlatego następny sezon będzie ciekawszy niż samo jedno zdanie w tabeli. Szczawa znów pojawi się w III lidze i dopiero teraz zobaczymy, co będzie dalej.
Teraz warto po prostu trzymać kciuki
Na koniec chyba nie trzeba tutaj wielkich słów. Wystarczy spojrzeć na to, że w niewielkiej Szczawie od lat funkcjonuje klub, który wystawia kilka drużyn, ma zawodników z licencjami, jeździ na mecze, organizuje rozgrywki u siebie i cały czas potrafi przyciągać kolejne osoby do stołu. W czasach, kiedy wiele lokalnych inicjatyw znika po kilku sezonach, sama ciągłość takiej działalności jest czymś naprawdę wartościowym.
Dobrze, że w Szczawie jest miejsce, w którym sport nie kończy się na jednorazowym turnieju czy wydarzeniu raz w roku. Tutaj jest regularna liga, treningi, wyjazdy, rywalizacja i ludzie, którzy po prostu chcą to ciągnąć dalej. Są zawodnicy pamiętający wcześniejsze lata klubu, są nowe nazwiska i jest młodzież. I właśnie z takich rzeczy później powstaje lokalna historia, nawet jeśli na początku nikt nie traktuje jej w ten sposób.
III liga będzie dla Szczawy kolejnym sprawdzianem i pewnie nie zabraknie trudnych spotkań. Tym bardziej warto śledzić wyniki, przyjść czasem na mecz i zwyczajnie trzymać za nich kciuki. Nie dlatego, że trzeba budować wokół każdego wyniku wielką narrację, ale dlatego, że fajnie mieć w Szczawie klub, który od tylu lat robi swoje i nadal chce iść wyżej.
Oby ta historia miała jeszcze sporo kolejnych rozdziałów.
